Jarosław Kwiatkowski

Boże drogi. Na marginesie Iz 55, 1-11.

08.01.2021 | 09:46
Tak mówi Pan: «Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie mnie, a dusza wasza żyć będzie. Zawrę z wami wieczyste przymierze; niezawodne są łaski dla Dawida. Oto ustanowiłem go świadkiem dla ludów, dla ludów wodzem i rozkazodawcą. Oto zawezwiesz naród, którego nie znasz, i ci, którzy cię nie znają, przybiegną do ciebie ze względu na Pana, twojego Boga, przez wzgląd na Świętego Izraela, bo on ci dodał chwały. Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – mówi Pan. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi. Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa».” (Iz 55, 1-11)
Na różne sposoby ludzkie słowa próbowały opisać tajemnicę spotkania Boga i człowieka. Malowano słowem obrazy, układano mozaiki przypowieści, splatano nici przysłów i mądrych pouczeń – wszystko tworzone nie tylko ludzką przemyślnością, ale przede wszystkim w mocy Ducha Świętego. Czasem jednak wystarczyło wypowiedzieć tylko jedno słowo, a ono stawało się jakby hasłem otwierającym drzwi do skarbca; zawierało w sobie tyle odcieni i znaczeń, że było dla umiejących je rozpoznać i zrozumieć, kluczem do największych tajemnic Świętych Ksiąg, do tajemnic Boga – Emmanuela, Boga z ludźmi. 
Jednym z takich haseł skarbonośnych jest w świecie Biblii słowo „droga”. Z pomocą tego słowa Synowie Izraela opisywali rzeczywistość daleko przekraczającą dostępne ludzkim stopom ścieżki łączące na ziemi punkt A z punktem B. Ich rozumienie drogi wykraczało też poza wyśpiewywane przez poetów prawdy o tym, że „wędrówką wielką życie jest człowieka”.
„Droga” to zasady, którymi ludzkie serce kieruje się w wędrówce przez życie. Jest nią dla człowieka sprawiedliwego – Prawo Pana. Dlatego, jak modlił się Psalmista, człowiek, który boi się Pana, nie wchodzi na drogę grzeszników, bo wie, że droga występnych zaginie (por Ps 1). Przed spotkaniem z Bogiem kręte i wyboiste ludzkie drogi, mocą słowa proroków, miały stać się prostymi i równymi. Tak opisywał czas nawrócenia głosem wołającym prorok Izajasz. Człowiek przygotowywał drogę Panu prostując swoje ścieżki dla Niego. I błogosławiony był człowiek, który wędrując przez swój ziemski czas, poświęcał życie na szukanie drogi Pana. Życie było tego warte, bo otwarte na Boga ludzkie serce wiedziało, że Pan „zna” – czyli jednoczy się z drogą sprawiedliwego, bo On sam jest przecież jej sensem i celem. 
Słuchający mędrców i proroków Synowie Izraela rozumieli przesłanie. Smutne doświadczenie realiów, z którymi musieli się mierzyć słuchacze proroków i psalmistów uczyło, że czasem, paradoksalnie w imię „ułatwienia” sobie drogi życia, ludzie doprowadzali do sytuacji, w których wędrowanie przez codzienność stawało się coraz bardziej zawiłe. Ludzkie drogi pełne były niebezpiecznych zakrętów kłamstw, wyboi podstępów, dziur fałszu i zakłamania, dołów śmierci kopanych pod hasłami miłości do życia. Kiedy „drogą” – zasadą życia, stawała się tylko żądza władzy, znaczenia, materialnego zysku, a „punktami nawigacyjnymi” egoizm, pycha, pożądanie, wtedy bezinteresowny dar stawał się niezrozumiały, czynienie dobra – naiwnością, usuwanie się w cień – głupotą, prawda – zbędnym balastem, uczciwość – powodem do śmiechu. Noc dziwnego, że na takiej drodze łatwo było wpaść w pułapkę i zamieniać życie na to, co nie nasyci, owoc pracy – na to, co nie jest chlebem. Lud Wybrany za porzucenie drogi Pana zapłacił wolnością i ruiną wszystkiego, co było dla wspólnoty najważniejsze. Pod butem Babilonu upadła stolica, której wielcy porzucili Boże drogi,  a świątynia, której kapłani nie szukali dróg Pana, spłonęła.
Ludzkie drogi stały się tak różne od Bożych, że przepaść wydawała się nie do pokonania. Dlatego, kiedy wypełnił się czas, Boże stopy dotknęły ludzkich dróg. Słowo, które stało się ciałem, zanurzyło się w głębinę ludzkich nieprawości. Ziemskim chrztem Boga było zejście i dotknięcie najciemniejszych ludzkich dróg. Gdyby drogi Boga były „ludzkie” – gdyby boże zasady postępowania ograniczały się do odpłaty, wtedy zapłata śmierci za grzech zamykała by sprawę. Poszedłeś swoją drogą – zbieraj owoce drzew, które przy niej rosną. Tymczasem drogi Boga nie są ludzkimi drogami. Jego Słowo nie przestaje jak deszcz padać na ziemię, z nadzieją, że może ludzkie serca się opamiętają, że bezbożny porzuci swą drogę i nawróci się do Pana, który hojny jest w przebaczaniu… 
Kiedy rodził się Kościół, uczniów Jezusa, zanim zostali nazwani „chrześcijanami”, nazywano po prostu „zwolennikami tej drogi” (np. Dz 9,2; 19,23) – ludźmi, którzy zdecydowali się iść przez codzienność drogą Boga – drogą wyznaczoną prostymi wskazaniami do codziennej „nawigacji” przez życie: kochaj Boga, kochaj człowieka, i pozwól, żeby ta miłość „wszystko ci wyjaśniła”. 
Słowo nie przestaje padać na ludzkie drogi Bożym siewem. Przywiązane do zakrętów ludzkie serca ciągle dają się jednak przekonać dopiero wtedy, kiedy poczują – poznają, że „pójście prosto” – życie według Nowego Przykazania, to jedyna droga do ocalenia życia. To przeczucie i poznanie często przychodzi w bardzo szczególnym miejscu - na przecięciu ludzkiej drogi przez ziemię z Bożą drogą do nieba: w samym sercu krzyża. Właśnie tam człowiek rozumie chyba najlepiej, co to znaczy umrzeć, aby żyć – spotykając Boga ofiarującego się do końca za odzyskaną prawdę ludzkich dróg.

Autor bloga
Jarosław Stanisław Kwiatkowski
Napisz wiadomość

Jest diecezjalnym moderatorem Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II i wykładowcą Pisma św. w Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku. 

 

Wcześniejsze wpisy
Archiwum bloga
  • Jarosław Stanisław Kwiatkowski
Zapisz

Ta strona używa COOKIES. Z pomocą cookies zbieramy dane jedynie w celach statystycznych. Możesz usunąć pliki cookies z dysku twardego a także zablokować ich zapisywanie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

x