Kościół, który żyje: pasterz, wspólnota i ferie z Bogiem

Bp Szymon Stułkowski odwiedzał grupy z diecezji, które ferie spędziły na formacji i rekreacji na południu Polski. W rozmowie opowiada o sile spotkania, Kościele, który żyje, sensie „ferii z Bogiem”, wspólnocie widzianej z perspektywy stoku narciarskiego oraz o pasterzu, który chce być blisko ludzi i „pachnieć owcami”.

Ferie2026

Rekolekcje przeżywane z dala od parafii, w rytmie wspólnej modlitwy, rozmów i zwykłej codzienności, od lat wpisują się w duszpasterski krajobraz diecezji. Zembrzyce, Gliczarów Górny, Bańska Wyżna, Zakopane, Maniowy i Krościenko nad Dunajcem – to miejsca, do których podczas zimowych ferii dotarł w tym roku bp Szymon Stułkowski, odpowiadając na zaproszenia parafii i ruchów diecezjalnych. W tym roku były to grupy z parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego z Płocka oraz parafii św. Stanisława BM w Glinojecku, Ruch Światło–Życie, Wojsko Gedeona, Ruch Rodzin Nazaretańskich oraz Domowy Kościół i uczestnicy Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Blisko 500 osób – dzieci, młodzieży, rodziny, animatorzy oraz księża – połączyło tej zimy wypoczynek na południu Polski z rekolekcjami. O tym, dlaczego te spotkania są ważne – także dla niego samego – opowiedział bp Stułkowski.

Ilona Krawczyk-Krajczyńska: Jest Biskup po dorocznych, zimowych spotkaniach – „rekolekcje na nartach”, „rekolekcjach z Bogiem”? Czy to rzeczywiście jest forma, która ma sens?
Bp Szymon Stułkowski: Zdecydowanie tak. Kiedyś spotkałem starszego człowieka, który zapytał mnie z niepokojem: „Czy biskupi nie widzą, że Kościół umiera?”. Odpowiedziałem mu wtedy, że mam zupełnie inne doświadczenie. Wtedy, latem, odwiedziłem około 700 osób z naszej diecezji, które przeżywały rekolekcje, a zimą kolejne kilkaset. Rodziny, dzieci, młodzież, dorośli. To nie jest obraz Kościoła, który umiera. To jest Kościół, który żyje – jeśli tylko daje się ludziom przestrzeń do spotkania Boga i siebie nawzajem.

W tym roku odwiedził Biskup sześć różnych miejsc i grup. Co było dla Biskupa najważniejsze w tych wizytach?
Spotkanie. Lubię być wśród ludzi. Bardzo bliskie jest mi zdanie austriackiego filozofa, że to, co najważniejsze, dokonuje się właśnie w spotkaniu. Spotkania budują i rozwijają. Oczywiście dla człowieka wierzącego najważniejsze jest spotkanie z Panem Bogiem, ale spotkania z ludźmi są nie do przecenienia. One uczą nas Kościoła, uczą słuchania drugiego, pokazują, jak inni patrzą na wiarę, na świat, na wspólnotę. Dla mnie to także moment, by być blisko dzieci i młodzieży, posłuchać ich pytań, wątpliwości, radości.

W filmikach z poszczególnych miejsc, które publikowaliśmy na FB, podkreślał Biskup wdzięczność wobec organizatorów - księży, animatorów i rodziców.
Bo to ogromne poświęcenie. Po wizytach kolędowych, po świętach mogliby odpocząć, wyjechać prywatnie, a oni jadą, prowadzą grupy na stok, na narty, organizują modlitwę, Eucharystię, rozmowy. Przyznam, że gdy pierwszy raz zobaczyłem setkę młodych ludzi na stoku w Białce Tatrzańskiej pod opieką kilku księży i animatorów, byłem przerażony. Ja bałbym się, że coś im się stanie. A oni to organizują – odpowiedzialnie i pięknie. Jestem za to bardzo wdzięczny.

Jak wyglądała codzienność tych spotkań z Biskupem?
Bardzo zwyczajnie i bardzo intensywnie: Eucharystia, głoszenie Słowa Bożego, adoracja Najświętszego Sakramentu, spowiedź, rozmowy. Był też wieczór pogodny, kulig, a z jedną grupą – nawet narty. W tym roku nie udało się więcej, ze względu na stan mojego zdrowia. Myślę, że dla dzieci i młodzieży to też ważne, że biskup nie jest kimś odległym, tylko idzie z nimi na kulig czy siada do rozmowy. A ja się cieszę, że jeszcze chcą pospacerować, czy pojeździć na nartach ze „starym biskupem”.

Pod jednym z filmików z ferii pojawił się komentarz nawiązujący do słów papieża Franciszka o tym, że dobry pasterz pachnie swoimi owcami. Jaki to zapach?
To piękny obraz. Owce – dzieci Boże nie pachną tym, co często sobie wyobrażamy. Pachną krzyżmem – namaszczeniem chrzcielnym i namaszczeniem z bierzmowania. To jest zapach Kościoła. Bycie wśród ludzi, modlitwa z nimi, słuchanie ich – to wszystko umacnia nie tylko ich wiarę, ale i moją. Ja też na tym bardzo korzystam: moja wiara umacnia się, kiedy spotykam ludzi, którzy wierzą. To dla mnie budujące.

Można powiedzieć, że to dobry przykład synodalności?
Jak najbardziej. Jest rozmowa, słuchanie, czas na wspólne myślenie, jak być Kościołem dziś – tu i teraz. Takie rekolekcje pokazują, że Kościół buduje się nie tylko w murach świątyni, ale także na stoku, przy herbacie, w drodze. I bardzo się cieszę, że w tym roku mogłem spotkać blisko 500 osób, które wybrały właśnie taką drogę przeżywania wiary.

Więcej zdjęć i filmów na profilu Facebook diecezji płockiej - #FerieZBiskupemSzymonem