Spadkobiercy świętego średniowiecza. Wokół płockich pontyfikałów

Płock w ostatnich dniach stał się miejscem szczególnego powrotu do tego, co w historii diecezji najstarsze, najgłębsze i najpiękniejsze. Najpierw – podczas konferencji naukowej w Wyższym Seminarium Duchownym zabrzmiały głosy badaczy, którzy pochylili się nad średniowiecznymi pontyfikałami płockimi i czerwińskim. Kilka dni później, w katedrze na Tumskim Wzgórzu „ożyły” karty Pontyfikału Płockiego I w formie misterium liturgicznego, opowiedziane przez aktorów Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku i Chór Pueri et Puellae Cantores Plocenses. Oba wydarzenia wspólnie stworzyły przestrzeń, w której można było na nowo zobaczyć, jak wyglądało – jak powiedział ks. prof. Henryk Seweryniak – „święte średniowiecze” na tej ziemi.

Pontyfikał 1

W czwartek, 27 listopada, naukowcy ukazali, jak wiele mówi o początkach Kościoła płockiego jego najcenniejsze księgi – pontyfikały. W czasie wydarzenia zorganizowanego przez Instytut Historii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Muzeum Mazowieckie i Wyższe Seminarium Duchowne, pochylono się przede wszystkim nad Pontyfikałami II i III oraz Pontyfikałem Czerwińskim. Choć nie zachował się dokument erekcyjny diecezji, to – jak podkreślał bp Szymon Stułkowski – „najstarsze rękopisy i kodeksy, czytane swoim wewnętrznym kodem, opowiadają jej dzieje równie pewnie, jak czynią to kroniki”. Spośród ponad 170 rękopisów odnotowanych przed II wojną światową, w Płocku zostało dziś zaledwie 18. Tym cenniejsze są te, które udało się przebadać, i te, które nadal czekają na opracowanie, jak XII-wieczna Biblia Płocka czy Ewangelistarz Płocki.

Prelegenci podsumowali prace nad Pontyfikałami II i III oraz Pontyfikałem Czerwińskim. Podsumowano wyniki badań pod kontem historycznym i filologicznym, technologicznym i konserwatorskim, oraz w warstwie muzycznej. Ks. prof. Leszek Misiarczyk wskazywał, że obecność kilku takich ksiąg może świadczyć o istnieniu „płockiej tradycji kontekstualnej pontyfikałów”, choć porównania z innymi źródłami bywają utrudnione. Z kolei ks. prał. Waldemar Turek z Watykanu zachęcał do dalszych poszukiwań w archiwach watykańskich, gdzie – jak mówił – „na pewno znajdziemy dokumenty dotyczące Kościoła płockiego, ale potrzebna jest cierpliwa i żmudna praca badaczy”.

Kilka dni później, 30 listopada, w katedrze pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP ożyły sceny zapisane na kartach Pontyfikału Płockiego I. Misterium zatytułowane „Mundi conditor, luminis auctor, sýderum fabricator”, przygotowane według scenariusza ks. prof. Henryka Seweryniaka i w reżyserii Marka Mokrowieckiego, dyrektora płockiego teatru, pozwoliło współczesnym poczuć klimat liturgii przeżywanej tu setki lat temu. Widzowie zobaczyli ryt pokutników Wielkiego Czwartku, pasję i żałobny orszak Wielkiego Piątku oraz poranek Zmartwychwstania – sceny, które po ponad pięciu wiekach wróciły w mury tej świątyni.

Ks. prof. Seweryniak, który kierował zespołem prowadzącym prace nad Pontyfikałem Płockim I, nie krył emocji wspominając czteroletni okres odkrywania tej księgi. Spektakl w oparciu o zabytek powstał 6 lat temu. – Przez sztukę można było pokazać, jak wyglądało święte średniowiecze w Płocku, ówczesnej stolicy państwa, gdzie skupiało się życie Kościoła. Kiedy ten manuskrypt do nas wrócił, otwieraliśmy oczy ze zdumienia. Jakie to było piękno, jaka głębia. To wszystko tu u nas było. To część naszej tożsamości, zakorzeniona w chrześcijańskiej Europie - powiedział. Dodał, że Pontyfikał uczy przede wszystkim świadomości dziedzictwa. - Jesteśmy spadkobiercami tamtego czasu. Te wartości, jak piękno, prawda, dobro, to są wartości, za które ludzie oddawali życie. One nie są minione. One mogą żyć dzięki nam – podkreślił.

Na zakończenie teatralnego wieczoru w katedrze bp Stułkowski podkreślił, że choć współczesna liturgia wygląda inaczej, „istota się nie zmienia”. - W centrum pozostaje żywy Bóg – podkreślił. Misterium stało się również hołdem dla dwóch jubileuszy: 950-lecia Kościoła płockiego i 50-lecia płockiego teatru

Wydarzenia ostatnich dni ukazały więc, jak bogate i nadal żywe jest dziedzictwo, które kryją płockie rękopisy. Dzięki nauce i sztuce karty średniowiecznych ksiąg znowu przemówiły – i jak zwykle, mają do powiedzenia więcej, niż przypuszczaliśmy. Szczęśliwi, którzy usłyszeli…

Ilona Krawczyk-Krajczyńska