Ponowne przyjście Jezusa zwykle rozumiane jest jako tzw. koniec świata. „Czyli końcem czego? – pyta o. Oszajca - Kuli ziemskiej, Układu Słonecznego, naszej Galaktyki, całego Kosmosu?” Zapewne chodzi o coś nam najbliższego, o nas samych. Perspektywa końca świata przeraża. „Nic dziwnego, bo znaczy to, że za nasze poczynania czujemy się odpowiedzialni. Zastanawia zdanie, które czytamy w Talmudzie Babilońskim: „Jeśli człowiek niszczy jedno życie, to jest tak, jak gdyby zniszczył cały świat. A jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat”. O roli Boga w tych „dniach ostatnich” autor Księgi Mądrości pisze: „Kochasz wszystko, co istnieje, nie brzydzisz się żadnym swoim dziełem, bo gdybyś miał nienawidzić któreś z nich, to byś go nie stworzył”. Dlatego codziennie „ośmielamy się mówić”: „Przyjdź królestwo twoje”. Ogłaszamy: „Chrystus umarł, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus powróci”, aby „sądzić żywych i umarłych”. Mówimy, że jesteśmy „pełni nadziei”, że zgodnie z Ewangelią Jezus przyjdzie jak „oblubieniec do oblubienicy” (Oszajca).
Rzeczywiście, Jezus mówi, że pragnie przyjść w trakcie ludzkich najbardziej zwykłych zajęć: praca, godziny spędzane w domu, posiłek, spotkania z ludźmi, czas poświęcony sobie i tp. Jezus mówi: „Czuwajcie”. Jego przyjście jest po prostu obecnością w każdym dniu i jego okolicznościach. On nie pragnie przebijać ścian naszego domu i być jak złodziej, który budzi strach. Gdy staje u drzwi serca, wchodzi do tego, które czuwa, aby natychmiast Mu otworzyć. Przyjście Pana jest tak częste i proste, że najczęściej nie potrafimy tego dostrzec.
Zagadkowa jest wypowiedź Jezusa, że tylko Ojciec zna czas ponownego przyjścia Syna (Mt 24,36), Podkreśla ona bezsilność ludzkich zabiegów w celu jej określenia. Chrześcijanie powinni więc czuwać, tzn. z miłością służyć braciom, a tym samym Bogu. Powtórne przyjście jest pewne, lecz niespodziewane. „Dlatego czuwajcie, bo nie wiecie, którego dnia (Pan) przyjdzie” (Mt 24,40).