Pochodzący z języka greckiego termin „pięćdziesiątnica” (pentekosten) oznacza okres 50ciu dni po święcie Zmartwychwstania. Według przemawiającego do tłumów Piotra Apostoła, w tym dniu wypełniła się zapowiedź proroka Joela: „Tak mówi Bóg: W dniach ostatecznych wyleję mojego Ducha na każde stworzenie” (Dz 2,16-17). Piotr przytacza też słowa Dawida (Ps 16, 8-11) na dowód, że Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa były wpisane w odwieczny plan Boga.
To zesłanie Ducha Świętego wcale nie było pierwsze, ani tym bardziej ostatnie. Pierwszego dnia stworzenia, gdy „ziemia była zupełnym pustkowiem, [a] ciemność zalegała głębię wód”, już wtedy „tchnienie Boże unosiło się nad wodami”. Nie kto inny, lecz Duch Boga prowadził Mojżesza, kiedy ten ratował przyszły Lud Boży od niechybnej zagłady z rąk faraona i zawierał przymierze na Synaju. Duchem Świętym kierował się w swoim myśleniu i postępowaniu Jezus z Nazaretu, i ten sam Duch sprawił, że apostołowie – a dzięki nim Kościół – uwierzył, że Jezus z Nazaretu jest nie tylko Mesjaszem (Chrystusem), ale też Zmartwychwstałym, Jednorodzonym Synem Bożym.
W oczekiwaniu na spełnienie obietnicy, apostołowie zgromadzili się „w sali na piętrze, gdzie się zwykle zbierali. Wszyscy oni modlili się wytrwale i jednomyślnie. Razem z nimi były także kobiety, Maryja, Matka Jezusa i Jego bracia”(Dz 1, 12-14). Zesłanie Ducha Świętego sprawiło, że po czasie zwątpienia i rezygnacji, apostołowie wyszli na zewnątrz, aby nieustraszenie przepowiadać i dawać osobiste świadectwo o Jezusie Mesjaszu, Zbawicielu ludzi i całego świata. „Wyszli z zakapslowania ku wielogłosowości i wielojęzyczności. Hermetyczna, dotąd wspólnota stała się wielokulturowa i uniwersalna. Ewangelia rozpoczęła wędrówkę po świecie i zaczęła poszukiwać w jego kulturach możliwości zadomowienia się. Ten proces trwa do dziś, i również do dziś istnieje konieczność stawiania nowych pytań i szukania na nie odpowiedzi” ( W. Oszajca). Do dziś Duch Święty sprawia, że Kościół nie zna stagnacji. Ciągle jest w drodze, głosi Ewangelię, umacnia i tworzy wspólnoty.
„Ktoś – mówił papież Franciszek – mógłby mi powiedzieć: »Ale ja (Ducha Świętego) nigdy nie widziałem!«. Zwróć więc tylko uwagę na to, co się dzieje, co ci przychodzi do głowy, co budzi się w sercu. Rzeczy dobre? To Duch Święty, który wzywa cię, byś szedł tą drogą. Trzeba uległości Duchowi Świętemu!”. Popatrzmy i my wstecz i wokół siebie i nie mówmy, że nad naszymi głowami nigdy nie pojawił się ogień, ani też że pod naszymi stopami nigdy nie zadrżała ziemia tak, jak w dzień Pięćdziesiątnicy.