HOMILIA NA INAUGURACJĘ 41. SYMPOZJUM WSD W PŁOCKU – 15 LISTOPADA 2018 r.

[czytania z czwartku 32 tygodnia zwykłego, rok II]

Tylko z pozoru niepozorne okruchy słowa Bożegozbieramy dzisiaj - Moi Drodzy - w liturgii Kościoła. Chrystus zwraca nam uwagę, że nie należy religii redukować do zaspokajania naszej ciekawości. Na przykład: kiedy przyjdzie Królestwo Boże? Dlaczego? Dlatego, że Królestwo Boże – odpowiada Pan – od chwili Jego objawienia w świecie – jest już pośród nas, działa w świecie. To On, przypomnijcie sobie słynne zdanie Orygenesa, jest autobisileia tou Theu– jest samym Królestwem Bożym. A jeśli Królestwo jest od Jezusowego przyjścia pośród nas, to mamy troszczyć się tylko o jego wzrastanie w ludzkich sercach.

Jak się troszczyć? Odpowiedź podarowanego nam dzisiaj Słowa brzmi: tak jak św. Paweł, który z więzienia, w ostatnich chwilach życia, broni jeszcze zbiegłego niewolnika.Ten prosty list do Filemona, w którym to czyni, i argumentacja w nim zawarta przyczyniła się w decydujący sposób do jednej z najważniejszych rewolucji, jakie chrześcijaństwo wniosło w świat starożytny: w Jezusie Chrystusie jesteśmy kimś jednym i nie ma już różnicy między niewolnikiem i człowiekiem wolnym (Ga 3,28). Ludzie są równi jako dzieci tego samego Boga.

To jest ta rewolucja – albo lepiej: cząstka rewolucji - którą chrześcijaństwo wniosło do cywilizacji światowej... Nie rewolucja francuska, nie „Deklaracja praw człowieka i obywatela”, ale chrześcijaństwo. I to w jej nurt weszliśmy przed 1050 laty wraz chrztem naszej Ojczyzny: jednym z pierwszych procederów, który wraz z przyjęciem chrześcijaństwa zakończyli panujący na ziemiach Polan Piastowie, było sprzedawanie poddanych w niewolę, handel niewolnikami.Więcej, wiemy z kroniki Galla Anonima, że Judyta Czeska, żona Władysława Hermana, rządzącego stąd, z Płocka, Polską, matka Bolesława Krzywoustego, wykupywała za własne pieniądze niewolników chrześcijańskich od handlarzy żydowskich.

Dla nas dzisiaj oznacza to tyle: zmagaj się z wszelkimi formami niewolnictwa, zniewoleń w Twoim świecie. Bo to jest chrześcijańskie, bo tego by chcieli także obaj patronowie dzisiejszego dnia: św. Albert Wielki i św. Stanisław Kostka. Św. Albert, bo wyrywał myśl katolicką z „niewoli ociężałości”. Pragnął teologii jako „nauki afektywnej”, a więc takiej, która z pasją wskazuje człowiekowi jego powołanie do wiecznej radości, do radości wypływającej z pełnego przylgnięcia do prawdy. Św. Stanisław, bo był przejęty ideałami renesansu. Renesans kwitł wtedy nie tylko w Rzymie, we Florencji, Padwie, Pradze czy Krakowie. On kwitł także na Mazowszu, w Pułtusku, Przasnyszu, Krasnem, Drobinie... Również w Płocku. Właśnie w latach życia Stanisława włoscy architekci wznosili tutaj, na fundamentach dawnej romańskiej świątyni, obecną katedrę. Stanisław wyrósł w tej atmosferze. Był ponadto absolwentem jednego z najlepszych kolegiów jezuickich – kolegium wiedeńskiego; był piechurem, który dla realizacji swojego ideału potrafi przejść pieszo z Wiednia przez Dylingę do Rzymu, przez Alpy i Dolomity, gdzieś 1600 kilometrów! Który dewizą swojego życia uczynił słowa: Ad maiora natus sum...– „Do wyższych rzeczy jestem zrodzony!” Myśleliśmy, że sam ją sobie wymyślił. Myliliśmy się – Stanisław znalazł ją u starożytnego filozofa Seneki Młodszego. Ów stoik humanista w swoich listach moralnych napisał: Magnus sum et ad maiora natus quam ut sim corporis mei mancipium, „jestem wielki i urodzony do większych rzeczy, niż bycie niewolnikiem własnego ciała”. „Niż bycie niewolnikiem ciała!”

O to chodziło w dewizie Stanisława, młodego mazowieckiego szlachcica!

Więc zapytajmy konkretnie: czego chcesz od nas, Panie Jezusu, gdy dajesz nam na początek tego Stanisławowego sympozjum słowo, aby pamiętać o Królestwie Bożym wśród nas, aby wyzwalać innych i siebie ze zniewoleń?Gdy szukałem odpowiedzi na to pytanie, kolejny raz stanęła mi przed oczyma chrześcijanka z Pakistanu Asia Bibi. Kolejny raz, ponieważ odprawiłem już kilkadziesiąt Mszy Świętych w intencji uratowania jej życia.Podpisałem, razem z wieloma wiernymi naszej diecezji, trzy petycje do Ambasadora Republiki Islamskiej Pakistanu w Warszawie, żądając natychmiastowego uwolnienia niezłomnej chrześcijanki. Niestety, bez odpowiedzi.Asia Bibi najpierw została zamknięta w więzieniu za rzekome bluźnierstwo, sprowadzona do rzędu niewolnicy, skazana na śmierć, potem ułaskawiona i znowu – po potężnych protestach rozszalałych islamistów – zamknięta! Co ona takiego zrobiła??Przypomnijmy sobie: w 2009 roku napiła się wody z publicznej studni. Jej muzułmańskie sąsiadki uznały to za rytualne zanieczyszczenie źródła i zaczęły zmuszać ją do konwersji. Na co Asia Bibi odpowiedziała: „Nie zrobię tego. Wyznaję moją religię i wierzę w Jezusa Chrystusa, który umarł na krzyżu, aby zbawić ludzkość. A cóż uczynił twój prorok Mahomet, aby zbawić ludzkość?". I właśnie za te słowa, została skazana na powieszenie, a teraz żyje w niewoli i jej życie wisi na włosku. Jak można to wytrzymać?

Co możesz w konkrecie zrobić, Ty, Młody Przyjacielu, Ty, słuchaczu słowa Bożego?? Właśnie teraz i właśnie Ty?Znany ci jest może apel jednego z polskich publicystów, żeby Polska w 100-lecie niepodległości zaoferowała Asi Bibi i jej rodzinie azyl polityczny. Właśnie teraz i właśnie Polska.

A może potrafiłbyś stworzyć taki apel do prezydenta RP i na koniec tego sympozjum wszyscy byśmy go podpisali? Postaram się, żeby dotarł do Głowy Państwa. A może coś innego? Pomyśl. Ideał w konkrecie... Podjęty z odwagą i wyobraźnią. Czy nie tego wciąż uczy nas św. Stanisław Kostka?

Amen.