KAZANIE PASYJNE VI – NIEDZIELA PALMOWA 29 III 2015 R.

940 lat Diecezji Płockiej. Mazowieccy mocarze Krzyża Świętego (6): Bł. Abp Antoni Julian Nowowiejski i Bł. Bp Leon Wetmański”

1. „Zeznanie Heleny Falk zamieszkałej w Iłowie ul. Leśna 1. […]  Falk Helena zeznaje to, co słyszała od swej siostry Emmy Sowy [...], której udało się wydostać swego brata kowala Wilhelma Sowę z obozu działdowskiego [...]: <Wilhelm Sowa pracował jako więzień w kuźni obozowej, znajdującej się w piwnicy budynku, w którym siedzieli również Biskupi płoccy. Naprzeciwko jego pracowni, po drugiej stronie korytarza, znajdowała się tzw. ‘oprawnia’. [...] Pewnego razu gdy pracował w kuźni, przyprowadzono obu Biskupów do ‘oprawni’, słyszał, jak ich kopano i męczono, że ‘piszczeli jak myszy’. Kowal nie mógł z przejęcia pracować, wyjrzał przez drzwi, chociaż wiedział, że go może śmierć za to spotkać […]. Kowala wyglądającego zauważył Szturmfuhrer, kazał mu wejść do ‘oprawni’, gdzie przy ścianie stali Biskupi i powiedział: ‘Oni uważali się za uczonych księży, a są na tyle niemądrzy, że nie chcą zrobić tego, co ja im każę. Ty jesteś tylko prosty kowal, pokaż co ty możesz, a będziesz zwolniony do domu, jeśli zaś tego nie zrobisz, będziesz skazany na tortury i śmierć poniesiesz. Weź ten krzyż, przełam go, napluj nań, podepcz nogami’. Kowal odmówił tego uczynić, mówiąc, że choć sam zginie, ale dzieci jego krzyż nosić będą. [Szturmfuhrer] zaś na to: ‘I ty jesteś taki głupi i jeszcze w to wierzysz’. Zaczęto kowala wobec Biskupów torturować. [...]. Od tych tortur stracił przytomność, gdy zaś wrócił do przytomności, leżał pod ścianą, a Arcybiskup klęczał nad nim i modlił się, potem zdjął swój sweter czarny i dał [mu na] pamiątkę. Gdy kowal wzbraniał się przyjąć, Arcybiskup powiedział: ‘Mnie się już nie przyda, ja i tak zginę, a Bóg da, że wrócisz do domu, to będziesz miał na pamiątkę’>”.

2. Tym niebywale wiarygodnym w swojej prostocie zeznaniem, dotyczącym męczeństwa arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego i biskupa Leona Wetmańskiego w obozie działdowskim, zamykam – Umiłowani uczestnicy Gorzkich Żali tu, w płockiej Bazylice Katedralnej, jak i Słuchacze Katolickiego Radia Diecezji Płockiej - prezentację Orszaku Mazowieckich Mocarzy Krzyża Świętego z okazji 940-lecia naszej prastarej Diecezji.

Mówimy już niemal odruchowo: arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski i biskup Leon Wetmański - Błogosławieni Biskupi Męczennicy Płoccy.

Przyzwyczailiśmy się. Co to jednak znaczy? Najmocniej przemawiają fakty. Zwykłe, szare fakty. Dni, godziny, liczby.

28 lutego 1940 rok. Ósma rano. Niemcy otaczają dom biskupi w Płocku. Rozpoczyna się rewizja. Nie, to nie jest rewizja. To wielogodzinny, bandycki rabunek. Szesnasta. Biskupi zostają przewiezieni do Słupna i osadzeni w tamtejszej szkole. Organizują modlitwę, rytm codziennego życia, na tyle na ile to możliwe, zarządzają Diecezją. Pomagają życzliwi księża, siostry, świeccy. Przeszło rok internowania…

Piątek, 7 marca 1941 roku. Około drugiej w nocy. Do budynku szkoły wdziera się trzech hitlerowców. Kilkanaście minut na ubranie się, zabranie najważniejszych rzeczy. Wyjazd. Rozpoczyna się „ostateczne rozwiązanie” sprawy Biskupów z Płocka, na których już wcześniej niemieccy współobywatele i koloniści – „sąsiedzi” pisali złowieszcze donosy.

Sobota, 8 marca. Szósta rano. Kolumna ciężarówek wyrusza spod płockiego ratusza w kierunku Działdowa, do Durchgangslager Soldau. Tam „przyjęcie” -  bicie, wrzaski, szczekanie psów... Odebranie wszelkich co bardziej wartościowych przedmiotów, pewnie także przedmiotów liturgicznych, brewiarzy... Spisanie danych, wręczenie kawałka płótna z numerem, który należy przyszyć do ubrania. Budynek dawnych koszar wojskowych. Sala nr 12. Na drzwiach wypisany kredą skrót Pf. -  Pfaffen – „klechy” i  liczba „58” - liczba „mieszkańców”. Słomiany barłóg na podłodze, roje wszy. Żadnych łóżek, choćby prycz. W pośpiechu spożywane posiłki - z niemytych misek, które trzeba szybko przekazać następnym. Zaduch. Upokorzenie przy zbiorowych, otwartych latrynach. Arcybiskup nie wykonuje „ćwiczeń”, którymi gnębi się innych kapłanów. Wlecze się na końcu, podtrzymywany przez dwóch księży. Tę ostatnią grupę esesmani poganiają jednak dodatkowymi uderzeniami pejczów... „Całe dni – wspominają świadkowie – księża musieli pozostawać bezczynnie w salach, oparci plecami o ściany, z rękoma na kolanach. Byli najbardziej maltretowani i torturowani, dostawali skromniejsze porcje, przez co cierpieli straszliwy głód. Częściej też zaglądali do nich SS-mani, co niemal zawsze wiązało się z biciem”. Arcybiskup – wspominają dalej - zawsze brał udział we wspólnej modlitwie, przewodniczył zaś Biskup Leon Wetmański, który podsuwał myśli do medytacji.

3. Pośród tych okrucieństw 83-letni Senior przedwojennego Episkopatu Polski przeżyje kilka miesięcy 1941 roku, w tym Wielki Post, Niedzielę Palmową, Triduum Paschalne... Durchgangslager – „Obóz przejściowy”, a w nim Pascha -  „przejście Pana”... Zmarł, wykończony, 28 maja 1941 roku. Nie ma grobu - oprawcy w brunatnych uniformach pochowali go gdzieś po kryjomu: może przy rampie kolejowej, może na pobliskim cmentarzu, może w lesie białuckim. Tylko o kilka miesięcy przeżyje go wierny biskup pomocniczy, prawdopodobnie zagazowany w specjalnie do tego celu dostosowanym samochodzie. Jego ciało zostanie zwalone, wraz z setkami innych, do dołów w lasach białuckich. Jest  10 października 1941 roku... Złota polska jesień...  

4. Pół wieku później Papież Polak beatyfikuje obu płockich biskupów podczas uroczystej Eucharystii na Placu Marszałka Piłsudskiego. I postawi na czele 108 Męczenników II wojny światowej.

Żadna polska diecezja nie straciła w latach brunatnego i czerwonego totalitaryzmu obydwu swoich biskupów!

Żadna z grup społecznych Mazowsza nie straciła w latach wojny tak wielu – jedną trzecią – swoich przedstawicieli, co duchowieństwo płockie! Jakże więc nie postawić – wraz z Płockimi Biskupami Męczennikami - w naszym jubileuszowym orszaku Mocarzy Krzyża Świętego, rozstrzelanych już 1 grudnia 1939 roku w lasach łąckich księży: Dubasa, Krystosika i Stankiewicza, wikariuszy gostynińskich, którzy poszli na niemal pewną śmierć za ich chorego, sędziwego proboszcza ks. Apolinarego Kaczyńskiego, także później zamęczonego w Inowrocławiu, w dzień św. Szczepana, pierwszego męczennika? Jakże nie widzieć w ich gronie ks. Stefana Zielonki, wikariusza w Pułtusku, i ks. Leona Kulasińskiego, kapelana szpitala Św. Trójcy w Płocku  – heroicznych męczenników Dachau?

5. Arcybiskup Nowowiejski, jeszcze jako ksiądz, założył w naszym mieście zakład Anioła Stróża i sprowadził do niego Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Parę lat później znalazła się w tym domu Siostra Faustyna, tu doznała łaski widzenia znanego dziś na całym świecie wizerunku Miłosiernego Chrystusa i tu, nie bez cierpień i niezrozumienia, rozpoczęła swój „świetlisty szlak” sekretarki Bożego Miłosierdzia. Z wielką czcią i miłością włączamy więc również św. Siostrę Faustynę Kowalską do Orszaku Mocarzy Krzyża Świętego 940-lecia naszej Diecezji. 

6. Z wdzięcznością Bł. Abp Antoni Julian przyjął w Płocku także Matkę Józefę Hałacińską, służąc jej wraz z Bł. Biskupem Leonem pomocą w organizacji nowego zgromadzenia – Zgromadzenia Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa, zwanych popularnie siostrami pasjonistkami. Jakże więc nie dostrzec w naszym Jubileuszowym Orszaku także tej pokornej Sługi Bożej, spoczywającej dziś pod wymownym krucyfiksem w płockiej farze? A wraz z nią setek sióstr pasjonistek, które odprawiając dzień w dzień drogę krzyżową, uczą także nasze pokolenia wpisywania swojego życia w Krzyż Pana? 

7. Po obu biskupach męczennikach podobną drogą krzyżową – ale już pod czerwonym totalitaryzmem - poszedł Sługa Boży bp Adolf Piotr Szelążek, dawny sufragan płocki, potem pasterz w Łucku – usunięty przez sowietów z tamtej diecezji świadek ludobójstwa wołyńskiego. Tą krzyżową drogą poszedł także Sługa Boży bp Czesław Kaczmarek – wywodzący się z prezbiterium płockiego i wykończony przez komunistów biskup kielecki. Poszedł nią również tylekroć prześladowany przez nich Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, urodzony w Zuzeli, w ówczesnej diecezji płockiej, i bierzmowany przez Biskupa Nowowiejskiego.  

8. Sądzę, że nadszedł też czas, by wezwać wreszcie do apelu tu, w katedrze płockiej, w ich katedrze, „tych, co przysięgali na orła i na krzyż, na dwa kolory, te najświętsze w Polsce barwy” - wyklętych przez system komunistyczny żołnierzy niezłomnych. Niech więc staną do tego apelu niesprawiedliwie osądzeni i bestialsko zamordowani, również tu, w pobliskim więzieniu, „żołnierze niezłomni” okręgu płockiego: Józef Boguszewski, Zygmunt Ciarka, Władysław Dubielak, Franciszek Dzięgielewski, Aleksander Fryczke, Alojzy Godziński, Henryk Gosik, Mieczysław Jagodziński, Stanisław Kończyński, Władysław Kwiatkowski, Józef Łuziński, Józef Marcinkowski, Wacław Michalski, Jan Oryl, Seweryn Oryl, Tadeusz Przybylski, Jan Przybyłowski, Karol Rakoczy, Wiktor Stryjewski, Tadeusz Sumiński, Edward Szałański, Bronisław Urbański, Jerzy Wierzbicki.

„Z Bogiem, Panowie...!” Niech dobry Bóg wynagrodzi waszą mękę, a pamięć o was zachowają potomni!

9. Jakże nie widzieć wreszcie w tym orszaku Mazowieckich Mocarzy Krzyża tych, co z oddaniem potrafili, potrafiły wspierać ubogich, jak siostra Helena Pszczółkowska w Płocku czy Pani Maria Plaszczyńska w Gostyninie. Jakże nie oddać czci tylu oddanym lekarzom czy pielęgniarkom, jak senator Janina Fetlińska, która zginęła wraz ze śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim w drodze do Katynia. Jakże nie włączyć do tego orszaku tych, co umieli w pokorze pełnić służbę publiczną, jak prezydent Płocka Andrzej Drętkiewicz, czy  odchodzić z wiarą do Pana tak, jak odchodził ks. Piotr Błoński, wikariusz tej katedry.

Z nimi wszystkimi, w tę Niedzielę Palmową Męki Pańskiej dwa tysiące piętnastego roku, w przeddzień Twego Nawiedzenia naszej Diecezji w cudownym Obrazie Jasnogórskim -

„Proszę, o Panno jedyna, - Niechaj krzyż Twojego Syna - Zawsze w sercu swym noszę”.  

Zawsze... W sercu... Amen.