„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba”, rozpoczyna Jezus.
Chleb, czyli podstawowy pokarm człowieka w regionie śródziemnomorskim. Jest tu tak niezbędny jak maniok w Afryce i ryż w Azji. Jeśli go brakuje, umiera się z głodu. Kto nie ma apetytu idzie do lekarza, bo ma niepokojący sygnał choroby. Słowa Jezusa przykuwają uwagę tym bardziej, gdy mówi, że On jest chlebem życia i że zstąpił z nieba, od Boga. Jest chlebem, który wskazuje na naturę ludzkiego głodu. Jest on nie tylko cielesny, ale i duchowy. Istnieje głód nieprzemijania, miłości, pragnienie znalezienia odpowiedzi na trudne pytania i tp. O głodzie nieprzemijania mówi się dzisiaj coraz głośniej. A nadzieję widzi się w nauce.
Jezus mówi, że kto Go spożywa (Jego ciało i krew), „będzie żył na wieki”. Nie chodzi tutaj o kanibalizm, lecz o wiarę w moc Boga i Jezusa, w moc dawania życia za pośrednictwem środków pokarmu, które ludzie używają, aby żyć. Terminologia ta nie była całkiem obca żydowskim słuchaczom, którzy wierzyli, że krew jest nośnikiem życia.
Jezus oczekuje od słuchaczy wiary Jego słowu. On jest tym, który udziela życia Bożego. Od Boga wyszedł i jest Jego wysłannikiem na świat. Jezus ofiaruje słuchaczom samego siebie jako naturalny pokarm nowego życia.
Wiara w naturalną siłę rozumu nie pozwala uwierzyć słowom Mistrza z Nazaret: „Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?”, pytają. Wcześniejsze, uporczywe szukanie Go kontrastuje ze zgorszeniem z powodu oferty żywego chleba. Jezus odpowiada w słowach: „Uroczyście zapewniam was: Jeśli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i pili Jego krwi, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije krew ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Bo moje ciało naprawdę jest pokarmem, a moja krew naprawdę jest napojem” (w. 54-56). „Ciało i krew”, czyli Ja daje siebie wam jako pokarm i napój.
Uczniowie także nie rozumieją tych słów, lecz potwierdzają przez Piotra, że nie mają żadnego wyboru poza Jezusem: „Panie, do kogo mielibyśmy pójść? Przecież Ty masz słowa życia wiecznego”(w. 68). Paradoks: w tej niezdolności do zrozumienia ma miejsce wyznanie wiary. Choć Cię nie pojmuję wierzę, ufam Tobie.