Taką wiarę Kościoła znajdujemy już po Edykcie tolerancyjnym cesarza Konstantyna Wielkiego (313 r.) Jej uzewnętrznieniem stawały się obrazy i witraże spotykane w świątyniach romańskich, średniowiecznych i w bliższych nam okresach.
W proklamowanej dziś Ewangelii (Łk 1, 39-56), wierni wsłuchują się w dziękczynną pieśń Maryi: „Wielbi Pana moja dusza/ i duch mój rozradował się w Bogu, moim Zbawicielu/ bo spojrzał na uniżenie swojej służebnicy/. Odtąd wszystkie pokolenia będą mnie nazywać błogosławioną,/ gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmogący” (w. 46-49).
Pieśń Maryi jest dziękczynieniem i uwielbieniem zanoszonym do „Zbawiciela” i „Wszechmogącego”. Wyjątkowość Maryi (wzięcie do nieba z duszą i ciałem), nie wypływa z Jej zasług, lecz z racji jej Bożego Macierzyństwa. Maryja nie jest boginią, lecz służebnicą Pańską. Jej „Magnificat” nie ma zatem nic wspólnego z dumą z racji Bożego macierzyństwa. Jest Jej pokornym wyznaniem: wszystko kim jest pochodzi z Bożej łaskawości i wznosi się do Jego chwały. Dlatego prawdziwa pobożność maryjna kieruje zawsze ku zbawczemu misterium Jezusa. Stąd, aby zrozumieć wniebowzięcie Maryi, trzeba najpierw rozważyć zmartwychwstanie i wyniesienie Jezusa do chwały. Ze ścisłej relacji misterium Maryi ze zbawczym misterium Chrystusa, wynika tajemnica nieustannej pomocy Maryi.
W święto Jej Wniebowzięcia Polska czci interwencję Maryi w zwycięskiej bitwie z bolszewikami pod Warszawą 15 sierpnia 1920 r. W tym dniu dokonały się „wielkie rzeczy”, za wstawiennictwem Maryi, Wszechmocny „okazał moc swego ramienia, i rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich”.